Turystyka

W naszych wyjazdach oprócz naturalnego nacisku na zabawę off-roadową równie mocno przykładamy się do klasycznej turystyki – zwiedzanie i podejścia w miejsca gdzie nie wolno lub nie da się wjechać. Ponieważ jeździmy z dziećmi, nie odpuszczamy parków linowych, muzeów, zabytków, basenów i innych rzeczy, które nawiną się po drodze i mogą wkręcić dzieciaki. Może właśnie dlatego nie znudziły się jeszcze wyjazdami. Wszystko jednak z ważonym umiarem i nieustannym poszukiwaniem środka ciężkości między pokoleniami i płciami. I, co ważne, NIGDY, PRZENIGDY NIE DRZEMY RYJA NA DZIECI, JEŚLI SIĘ UBRUDZĄ. To warunek konieczny. Te wyjazdy są również, a może przede wszystkim dla nich. UWAGA – we trzech mamy dziesięcioro dzieci, ale to tylko niewiele mówiąca średnia, bo Mrówa ma jedno ;-) Tak czy inaczej wiemy jak ogarnąć sytuację.


Jeździmy

  • turystycznie,
  • bezpiecznie,
  • ciekawie,
  • rodzinnie – z dziećmi i dla dzieci,
  • legalnie,
  • bezciśnieniowo

No chyba, że samo założenie wyjazdu jest inne ;-)

Jeździmy weekendowo, dwa, trzy razy w miesiącu. Jeździmy po dostępnych roadbookach, czasem tylko z nawigacją albo zbieramy większe (ale nie duże) grupy na dobrze objeżdżone i ciekawe trasy. W ciągu roku jeździmy na dwie-trzy dłuższe wyprawy tam, gdzie autochtoni na widok terenówek machają rękami w geście pozdrowienia (przysięgamy, są takie miejsca). Nigdy, przenigdy nie zostawiamy nikogo w potrzebie, np. z zepsutym autem. To kolejna zasada. Uczymy się i uczymy współpracy i jazdy w ciężkim terenie. Zawsze zabieramy kogoś, kto opowiada o miejscach, w których jesteśmy. Ale, ale – żeby nie było, (wszak skromność to jedna spośród niezliczonej liczby naszych zalet), pochwalimy się jeszcze dla pokrzepienia serc naszych i Waszych, że w te klocki nie jesteśmy totalnymi lamami.

Kontakt